Kilka tygodni później
Ana
Dziś niedziela, drugi najlepszy dzień w tygodniu. Wkońcu się porządnie wyspałam, wstając o 10:30. Zjadłam śniadanie i siedzę w piżamie przed telewizorem. Zadzwoniłabym do Marc'a, ale może być zajęty. Z Bartrą jest dobrze, a nawet bardzo dobrze. Spotykamy się często, dzwonimy do siebie. Jest moim przyjacielem.
Marc
Musiałem wstać o 8, bo Cristian z Loreną mnie do kina wyciągnęli na jakiś durnowaty film, który trwa ponad 2 godziny. Tylko sobie współczuć. Lorena jak zawsze się wzruszyła a Cristian ją pocieszał. Ostatni raz idę z nimi do kina jak oni wybierają film. Nawet nie zadzwoniłem do Any. Z panią Rodriguez jest dobrze. Widzimy się co dzień. Pomaga mi w trudnych chwilach. Jest moją przyjaciółką.
- No już koniec filmu! Jak ci się podobał Marc?! - krzyknął Cristian.
- Mam być szczery? Nigdy w życiu nie pójdę z wami do kina, jeśli wybieracie film - odpowiedziałem.
- Ty to na filmach się nie znasz. Na drugi raz weźmiemy cię na Barbie albo Kucyki Ponny, na stówę ci się spodoba. - stwierdziła Lorena.
- Lepsze to niż jakaś komedia romantyczna która była bezsensu - uśmiechnąłem się wychodząc z kina.
- No to co robimy teraz?! - zapytał Tello.
- Idziemy na zakupy! - krzyknęła Lorena.
- Ja mam po dziurki w nosie zakupów, więc odmówie sobię tej przyjemności - jęknąłem.
- Oj, no chodź z nami na te zakupy. Godzina czy dwie cię nie zbawią - stwierdził Cristian.
- Godzina dwie?! Nie fantazjuj - zaśmiałem się.
- Nie to nie. Do zobaczenia na treningu. - powiedział żegnając się.
- Narazie! - opowiedziałem.
Pojadę do Any. Pewnie już wstała przecież już przed 13. Wsiadłem w auto i odjechałem z pod budynku [...] Wszedłem do klatki i zapukałem do drzwi otworzyła mi Ana. Była w troche za dużej koszulce, dresach i miała wielkiego koka na głowie.. . pewnie w piżamie, ale wyglądała słodko.
Ana
Czekałam, czekałam, ale nie zadzwonił. Może jest na treningu albo coś. Jest godzina 12.45 a ja nadal w piżamie. A co niedziela jest! Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Szybko poszłam otworzyć a w drzwiach ujrzałam Marca.
- Cześć, wejdź rozgość się! Sorry za bałagan - powiedziałam szybko wpuszczając Go do środka.
- Cześć. Oj tam, u mnie nie lepszy. - uśmiechnął się Marc.
- Poczęstuj się, masz tu kanapki, chrupki, sok... Już pusty, ale w lodówce jest drugi. Ja pójdę się ogarnąć. Daj mi 40 minut -powiedziałam odchodząc do łazienki.
40 minut później.
- Dłużej się nie dało? - zapytał Marc.
- Mhm. Niech pomyślę... Nie. Co robimy?- zapytałam.
- Może pójdziemy na plażę. - stwierdził Bartra.
- No dobra. Poczekaj chwilkę pójdę się przebrać. - powiedziałam odchodząc
20 minut później
- No możemy już iść! - powiedziałam biorąc torbę.
- Wpadniemy jeszcze do mnie i na plażę. -odpowiedział.
Ana
Pojechaliśmy do niego. Miał strasznie duży dom. Szybko się przebrał i wyruszyliśmy na plażę. Marc zaprowadził mnie w miejsce w którym nikogo nie było. Tylko morze, plaża i My. Zdjęłam ciuchy i w kostiumie kąpielowym zaczęłam się opalać. Spojrzałam na Marc'a, był w spodenkach. Ma wysportowane ciało. Kolejny dowód na to że jest bardzo przystojny. Opalając się zaczęłam rozmyślać. Nie zasługiwałam na niego. Ja zwykła kelnerka. Nie mam rodziny. Jestem zwykłą sierotą. On piłkarz z wielką przyszłością. Wywodzi się z dobrej rodziny. Jest przystojny, mądry i miły. Może mieć każdą. Chyba go KOCHAM.
Marc
Pojechaliśmy do mnie. Musiałem się przebrać. Gdy się przebrałem pojechaliśmy na plażę. Zaprowadziłem ja tam, gdzie zawsze przychodzę, gdy mam problem. Popatrzył na Anę, była w kostiumie kąpielowym. Miała piękne ciało. Jest szczupła, ma okrągłe kształty, ogólnie jest ładna. Położyłem się koło niej obejmując ją. Rozmyślałem o różnych sprawach. A szczególnie o Niej. Poznaliśmy się zupełnie przypadkowo. To jest jak wygrany los na loterii, a nawet coś więcej. Jest cudowna, miła, piękna inteligenta, po mimo tego że przeżyła tyle nieszczęść w życiu. Chyba ją kocham , ale jej tego nie powiem. Boję się że nie odwzajemni tego co do niej czuje. Nie chce jej stracić. Nie zniósłbym tego.
- Mam pomysł! - krzyknął Marc biorąc mnie na ręce.
- Co ty robisz?! - krzyknęłam.
- Weźmiemy kąpiel w morzu. Od tego leżenia jeszcze odleżyn dostaniemy! - zaśmiał się Bartra.
- Nie! Woda jest zimna! Postaw mnie na ziemię! - krzyczałam.
- Jest 30 stopni ciepła. A poza tym kąpiel w morzu nikomu nie zaszkodziła. - stwierdził chłopak wrzucając mnie do morza i wskakując za mną.
- Ty jesteś jakiś psychiczny?! - krzyknęłam chlapiąc Go wodą.
- Nie jestem w 100 % pewny, ale raczej TAK. - zaśmiał się Marc oddając mi.
- Ale śmieszne, normalnie sikam w majtki.- krzyknęłam chlapiąc Go dużo ilością wody w twarz.
- Ze mną zadzierasz?! - krzyknął biorąc mnie pod wodę.
- Mhm. Niech się zastanowię.. Tak! - krzyknęłam wychodząc z wody.
- A gdzie się panienka wybiera?! - krzyknął ciągnąc mnie do wody i chlapiąc ze wszystkich stron.
- Dobra poddaje się! STOP! - krzyknęłam.
- Hahha! Jestem lepszy. - powiedział wychodząc z wody.
- Mhm. No na pewno. - prychnęłam.
- To teraz oczekuję mojej nagrody! - stwierdził Marc.
- Jakiej znowu nagrody?! Ja w nic nie grałam! - zaprzeczyłam.
- Ej! To nie jest fair! Poddałaś się! Wygrałem! - krzyknął Bartra.
Pocałowałam Go. Odwzajemnił. Czyli mu się podobało.
- Podoba się nagroda nawet niewiem za co? - zapytałam wycierają włosy.
- To była najlepsza nagroda na świecie. - odpowiedział uradowany.
- Ja się zbieram, muszę się jeszcze do egzaminu pouczyć. - powiedziałam ubierając się.
- Jak ty, to i ja. - powiedział zakładając koszulkę.
Ana
Marc odwiózł mnie do domu. Pouczyłam się troche do egzaminu, ale nie mogłam się skupić. Myślałam o dzisiejszym dniu. Po części żałowałam tego pocałunku. Emocje mnie poniosły. Nie znam Go za dobrze. A poza tym nie szukam chłopaka. Boję się że ktoś mnie zrani. Nie zniosę tego bólu. Jestem za słaba.
Marc
Odwiozłem Anę do do domu. I sam pojechałem do domu. Obejrzałem TV. Dużo myślałem o dzisiejszym dniu. Pocałowała mnie. Podobało mi się. To pokazało że czuję do niej coś więcej niż przyjaźń. Boję się że ją zranię i nie będzie chciała mnie znać. Każdy dzien bez niej byłby dniem straconym. Co raz bardziej się do niej przywiązuje.
Mamy rozdział III. Następny za tydzień. Sorry że późno. Miał być wczoraj, ale mi zniknął. Nie miałam siły pisać drugi raz. Jak ci się podoba to skomentuj :)